Tajemnicze zaginięcia turystów w górach Fogarskich (Rumunia)

   W maju 1991r w Fogaraszach (Rumunia) zaginęły w ciągu niespełna 3 tygodni 3 osoby. Pozostały po nich ubrania, namioty, sprzęt górski, plecaki, jedzenie, woda, ale żadnego śladu ich samych. Wygląda to tak jakby się zdematerializowały.

img_9341
Fogarasze (Rumunia)

      Czy człowiek może po prostu rozpłynąć się powietrzu? Zniknąć bez wieści? Nie zostawić po sobie żadnego śladu? Nie zabrać żadnych rzeczy, nikogo nie powiadomić, przepaść ot tak jak kamień w wodę? Wygląda na to, że może! Bo taka historia się wydarzyła… Czytaj dalej

Kilka słów o papieżu alpiniście.

   O tym papieżu mówiono, że chyba nie wytrzyma za spiżową bramą do końca życia. Chodził zawsze zamaszystym krokiem, aby efektywnie pracować potrzebował długich spacerów, najlepiej wypoczywał na łonie natury. Jeśli wierzyć anegdotom, podczas pobytu w Krakowie wymknął się kilkukrotnie na wspinaczkę w Tatrach.  O kim mowa???

Watykan pamięta wielu różnych, nie zawsze chlubnych, papieży, ale był tylko jeden papież – alpinista. Miłośnik gór, profesjonalny wspinacz, członek klubu alpejskiego, w końcu zdobywca m.in. Mont Blanc i Matterhornu. Przedstawiam Wam Piusa XI. 🙂

pius_xi
Pius XI

  Ambrogio Damiano Achille Ratti czyli przyszły Pius XI z pochodzenia był Włochem, urodził się 1857 r. w Desio. Ukończył seminarium w Mediolanie, następnie studiował w Rzymie, gdzie obronił 3 doktoraty. Dla tego tekstu istotny jest właśnie ten okres po zakończeniu studiów oraz powrót do Mediolanu (1888r.). Tam przyszły Pius XI rozpoczął pracę w Bibliotece Ambrozjańskiej. Było to Jego zajęcie przez blisko 30 lat. Zaczynał będąc bardzo młodym bo miał zaledwie 31 lat. Właśnie w tym czasie (kiedy pracował w Bibliotece) ks. Ratti był najbardziej  „aktywny” górsko. Wynikało to przede wszystkim z faktu,  że miał wtedy stosunkowo najwięcej czasu. Żaden kapłan, nie dysponuje w 100% swoim czasem. Wraz z przyjętymi święceniami, „poddaje” się swojemu przełożonemu i odtąd to praca dla Kościoła jest (ma być) dla Niego priorytetem. Zwłaszcza jeśli pełni jeszcze jakąś funkcję. Realizowanie własnych pasji stoi na dalszym planie. Okres kiedy ks. Ratti przebywał w Mediolanie, najbardziej sprzyjał rozwijaniu górskich zainteresowań – nigdy wcześniej i nigdy później po prostu już na to nie pozwalały mu obowiązki. Ale wróćmy do sedna. 🙂

Czytaj dalej

Co można znaleźć na Riabiej Skale? I czy warto tego szukać?

   Według jednej z legend Aleksy Dobosz, najsłynniejszy zbójnik wschodniokarpacki, ukrył na szczycie Riabiej Skały zrabowane przez siebie łupy. Dziś kilka słów o tej historii…..

dsc_0014
Widok ze szlaku na Riabią Skałę.

     Riabia Skała (nazywana mylnie Rabią, w rzeczywistości nazwa pochodzi od ukraińskiego słowa „riabyj”- pstry) jest jednym z najpopularniejszych szczytów w Bieszczadach. Najkrótszą drogą można na niego wejść z Wetliny w 2h. Większość turystów odwiedzających Bieszczady tak właśnie robi. Nie ma się co dziwić bo podejście jest łatwe i wygodne, w sam raz na przysłowiowy „dłuższy spacer”. Wydaje się więc, że tak popularne miejsce niczym nie może już zaskoczyć. Czy na pewno ? Czy warto iść na Riabią Skałę ? Co dokładnie o można tam znaleźć? O tym dzisiaj  kilka słów.

Czytaj dalej

W krainie Łemków.

20160623_094712

    W tym roku były nasze pierwsze  wakacje z dzieckiem. Siłą rzeczy musiały więc zejść w trochę niższe góry i przenieść się ze schroniska do bardziej wygodnych warunków. Dlatego czerwiec spędziliśmy w Beskidzie Niskim w małej wiosce Zyndranowa, która stała się naszą bazą wypadową.

   Przywiozłam stamtąd książkę Andrzeja Karczmarzewskiego pt.”Świat Łemków”. Jest to przepięknie wydana książka (właściwie książko-album) na eleganckim, grubym papierze, w twardej oprawie, bogato ilustrowana po prostu prześliczna. Liczy ponad 250 str. (samego tekstu), na oko ponad 200 fotografii, kilkanaście mapek, rysunków i grafik. Wizualnie jest to na pewno jedna z ładniejszych książek o Łemkach jakie widziałam. Bardzo spójna graficznie, pięknie złamana, elegancka pozycja.

Czytaj dalej

Pomóżmy Sebastianowi powracać w góry.

   Borelioza to choroba, której nie życzy się najgorszemu wrogowi. Zwłaszcza taka późno wykryta i oporna na leczenie. Wie o tym dobrze Sebastian Nikiel, który zmaga się z nią od ponad 10 lat. Niech Jego historia da do myślenia, bo każdemu z nas mały, głupi kleszcz może zostawić w organizmie przykrą niespodziankę.

Sebastian Nikiel pochodzi z Bielska Białej. Ma 39 lat. Do 2005r., Jego życie wyglądało normalnie, jak życie większości z nas. Praca, rodzina, dom i ….góry. Jak wygląda teraz? Przeczytajcie cały tekst.

100
Sebastian Nikiel w górach.

Czytaj dalej

Głucho wszędzie, nikt nie woła…czyli kilka zdań o tym, że można przepaść w pół kroku.

 Zdawać by się mogło, że Tatry to nie Himalaje, a człowiek to nie igła w stogu siana i nie może przepaść ot tak w pół kroku zupełnie bez wieści. Nie zostawić po sobie żadnego śladu. Zniknąć jakby nigdy nie istniał.  Po prostu rozpłynąć się w powietrzu. Czy aby na pewno nie może?

pod artykuł
fot. Sebastian Nikiel (www.s-nikiel-mojegory.pl )

   Zimą 1999r. na jednym z najpopularniejszych szlaków w Tatrach, godzinę drogi od schroniska, w bezpiecznym terenie zniknęła kobieta. Ani ratownicy, ani policja nie natrafili na żaden jej ślad. Jak to możliwe? Przeczytajcie całość.

Czytaj dalej

Co naprawdę wydarzyło się na zboczach Lodowego Szczytu?

   Przenosimy się teraz 90 lat wstecz w Tatry Słowackie (wtedy Czechosłowackie) do roku 1925r. na stoki Lodowego Szczytu. Wydarzyła się tam wtedy jedna z bardziej zastanawiających i pobudzających wyobraźnię tragedii, jakie miały miejsce w Tatrach. Dodatkowo przez kolejne lata wydarzenia obrosły w masę spekulacji i niedomówień. Prawda wymieszała się z przypuszczeniami, czas upływał, nigdy konkretnie nie wyjaśniono tego, co tak naprawdę się stało a po latach przestało to kogokolwiek interesować.

4497576963e9339240ed9a31409b97bb
Ciała trójki turystów po zniesieniu z Lodowej Przełęczy. 

   Spróbujemy to dziś nadrobić i choć w znacznej części wyjaśnić, dlaczego na stokach Lodowego Szczytu zginęły jedna po drugiej trzy osoby, a czwarta została posądzona o ich otrucie.

Czytaj dalej

„Święci dziadowie, chodźcie do nas wieczerzać, proszę was na wieczerzę” – czyli kilka słów o magicznej nocy Dziadów.

„Bo na duchów zgromadzenie,
W tajemniczą noc na Dziady,
Można wzywać żywych cienie.
Ciała będą u biesiady
Albo u góry, albo w boju,
I zostaną tam w pokoju;
Dusza zwana po imieniu
Objawia się w lekkim cieniu”

                                                                                         ***

   Dzisiejszy temat nie tyczy się tylko gór, ale gór także. Jest to jeden z tych tematów, który każdego roku o tej porze, bardzo pobudza moją wyobraźnię.  Związany jest z kulturą ludową,   więc również, z terenami górskim i ich mieszkańcami.

Obrzęd sprawowania Dziadów na Białorusi.

 

Jutro będziemy odwiedzać groby naszych bliskich zmarłych. Obecnie święta: Wszystkich Świętych oraz Zaduszki przebiegają w zadumie, wyciszeniu i spokoju. Jednak źródło tego święta jest zgoła zupełnie inne. Obecny sposób celebrowania pamięci o naszych zmarłych nie ma zupełnie nic wspólnego z tym jak to święto wyglądało pierwotnie.

Czytaj dalej

Ocalić Kresy…czyli przedwojenne, polskie, schroniska w Gorganach.

    Opisywanie przedwojennych, polskich schronisk w Karpatach Wschodnich (obecnie Ukraina) rozpoczynam od Gorganów. To pasmo podoba mi się najbardziej i najbardziej mnie interesuje.  Żałuję, że przed żadnym z moich wyjazdów w Gorgany nie zadałam sobie trudu żeby zainteresować się tym co działo się tam przed wojną. Gdybym wtedy wiedziała, to co wiem teraz moje wyjazdy wyglądałyby zupełnie inaczej.

42790-1223890680-21
Widok na Chomiak od północnej strony.

      Przed wojną Gorgany należały do Polski. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że wtedy były to świetnie zagospodarowane turystycznie góry, z siecią szlaków i schronisk. Tętniły życiem za sprawą prężnie działających organizacji turystycznych oraz pasjonatów, którzy rozwijali infrastrukturę w tych górach by jak najbardziej przybliżyć je ludziom. Nie miałam pojęcia, że w Karpaty Wschodnie i Gorgany były najpopularniejszym (po Zakopanem i Tatrach) miejscem wypoczynku w Polsce.

Czytaj dalej

Ocalić Kresy…czyli przedwojenne, polskie schroniska w Górach Czywczyńskich.

   Czywczyny miały być celem naszej sierpniowej wędrówki, ale niestety ze względu na oczekiwania narodzin synka 🙂  jeszcze chwilkę będą musiały poczekać 🙂 Do tej pory te góry widziałam tylko z daleka tzn. z Czarnohory i Połonin Hryniawskich. Jest to jedyne pasmo Karpat Wschodnich, którego nie odwiedziłam. Pisząc o Czywczynach, piszę, więc o terenie dla siebie nieznanym, co powoduje, że jest to dla mnie trudniejsze, bo nie widzę go w głowie, tak jak to było w przypadku poprzednich.

kopilasz 7
Schronisko pod Kopilaszem.

   Jest to dość małe (50 km) pasmo, które zaczyna się na Stohu, a kończy na górze Hnitessa. W zasadzie było i (tym bardziej teraz) jest opuszczone, w sensie, że w jego obrębie nie ma żadnych miejscowości, jest niezamieszkałe. Ciężko też napisać o nim coś konkretnego, ponieważ tak jak Hryniawy, zawsze pozostawało trochę z boku i podobnie jak Hryniawy najpóźniej zostało turystycznie zagospodarowane.
Te dwa pasma przebiegają jakby równolegle do siebie tyle, że Hryniawy są bardziej wysunięte na południe. To powodowało (teraz także), że mają wspólny punkt, z którego się zaczyna wędrówkę. Wcześniej jak i teraz w większość rozpoczyna z Szybenego. No chyba, że ktoś idzie przez Czarnohorę, wtedy naturalnie przechodzi w Czywczyny.
Również historia powstawania schronisk w tym paśmie jest podobna, a raczej prawie taka sama jak na Hryniawach.

Czytaj dalej