Jazda po Islandii !!!!!! :)

    Jestem kierowcą miejskim. Na co dzień jeżdżę po mieście do pracy, na zakupy, tak jak większość, kiedy zachodzi taka potrzeba. Czasem na obiad do rodziców (ok 100 km) lub teściów (70 km). Jazda samochodem nie była dla mnie nigdy czymś szczególnie fascynującym– zachodziła taka potrzeba, to wsiadałam i jechałam.   Niespodziewanie, stała się przygodą, którą zapamiętam na zawsze……

DSC_0065
fragment drogi krajowej nr 1

Czytaj dalej

Reklamy

Kukuczka: opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście

    Postać Jerzego Kukuczki u każdego, niezależnie od tego, czy się interesuje górami, czy nie, raczej wzbudza podziw i szacunek. Ciężko odmówić mu osiągnięć, pasji, determinacji. Zaczynałam czytać tę książkę z ogromną ciekawością, że dowiem się z niej czegoś nowego. Tym bardziej, że było o niej bardzo głośno, jej wydaniu towarzyszył spory szum i zasadniczo zebrała dość dobre recenzję. Dla mnie okazała się ogromnym rozczarowaniem.

ok
Dariusz Korytko, Marcin Pietraszewski  „Kukuczka: opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście”

 

Czytaj dalej

Ocalić Kresy….czyli przedwojenne, polskie schroniska w Bieszczadach Wschodnich.

   Już dawno opisałam przedwojenne, polskie schroniska w Gorganach, na Czarnohorze, w Czywczynach i Hryniawach. Utknęłam na ostatnim paśmie – Bieszczadach Wschodnich. Bardzo długo zeszło mi z pisaniem tego teksu, ale w końcu jest. Zapraszam, poczytajcie jak to było przed wojną kiedy tamte tereny należały do Polski. Górskie szlaki i schroniska tętniły życiem, pełne turystów  i narciarzy.

mapa przycięta
Przedwojenna mapa WIG z 1937 r.

 

   Czytaj dalej

Tajemnicze zaginięcia turystów w górach Fogarskich (Rumunia)

   W maju 1991r w Fogaraszach (Rumunia) zaginęły w ciągu niespełna 3 tygodni 3 osoby. Pozostały po nich ubrania, namioty, sprzęt górski, plecaki, jedzenie, woda, ale żadnego śladu ich samych. Wygląda to tak jakby się zdematerializowały.

img_9341
Fogarasze (Rumunia)

      Czy człowiek może po prostu rozpłynąć się powietrzu? Zniknąć bez wieści? Nie zostawić po sobie żadnego śladu? Nie zabrać żadnych rzeczy, nikogo nie powiadomić, przepaść ot tak jak kamień w wodę? Wygląda na to, że może! Bo taka historia się wydarzyła… Czytaj dalej

Kilka słów o papieżu alpiniście.

   O tym papieżu mówiono, że chyba nie wytrzyma za spiżową bramą do końca życia. Chodził zawsze zamaszystym krokiem, aby efektywnie pracować potrzebował długich spacerów, najlepiej wypoczywał na łonie natury. Jeśli wierzyć anegdotom, podczas pobytu w Krakowie wymknął się kilkukrotnie na wspinaczkę w Tatrach.  O kim mowa???

Watykan pamięta wielu różnych, nie zawsze chlubnych, papieży, ale był tylko jeden papież – alpinista. Miłośnik gór, profesjonalny wspinacz, członek klubu alpejskiego, w końcu zdobywca m.in. Mont Blanc i Matterhornu. Przedstawiam Wam Piusa XI. 🙂

pius_xi
Pius XI

  Ambrogio Damiano Achille Ratti czyli przyszły Pius XI z pochodzenia był Włochem, urodził się 1857 r. w Desio. Ukończył seminarium w Mediolanie, następnie studiował w Rzymie, gdzie obronił 3 doktoraty. Dla tego tekstu istotny jest właśnie ten okres po zakończeniu studiów oraz powrót do Mediolanu (1888r.). Tam przyszły Pius XI rozpoczął pracę w Bibliotece Ambrozjańskiej. Było to Jego zajęcie przez blisko 30 lat. Zaczynał będąc bardzo młodym bo miał zaledwie 31 lat. Właśnie w tym czasie (kiedy pracował w Bibliotece) ks. Ratti był najbardziej  „aktywny” górsko. Wynikało to przede wszystkim z faktu,  że miał wtedy stosunkowo najwięcej czasu. Żaden kapłan, nie dysponuje w 100% swoim czasem. Wraz z przyjętymi święceniami, „poddaje” się swojemu przełożonemu i odtąd to praca dla Kościoła jest (ma być) dla Niego priorytetem. Zwłaszcza jeśli pełni jeszcze jakąś funkcję. Realizowanie własnych pasji stoi na dalszym planie. Okres kiedy ks. Ratti przebywał w Mediolanie, najbardziej sprzyjał rozwijaniu górskich zainteresowań – nigdy wcześniej i nigdy później po prostu już na to nie pozwalały mu obowiązki. Ale wróćmy do sedna. 🙂

Czytaj dalej

Co można znaleźć na Riabiej Skale? I czy warto tego szukać?

   Według jednej z legend Aleksy Dobosz, najsłynniejszy zbójnik wschodniokarpacki, ukrył na szczycie Riabiej Skały zrabowane przez siebie łupy. Dziś kilka słów o tej historii…..

dsc_0014
Widok ze szlaku na Riabią Skałę.

     Riabia Skała (nazywana mylnie Rabią, w rzeczywistości nazwa pochodzi od ukraińskiego słowa „riabyj”- pstry) jest jednym z najpopularniejszych szczytów w Bieszczadach. Najkrótszą drogą można na niego wejść z Wetliny w 2h. Większość turystów odwiedzających Bieszczady tak właśnie robi. Nie ma się co dziwić bo podejście jest łatwe i wygodne, w sam raz na przysłowiowy „dłuższy spacer”. Wydaje się więc, że tak popularne miejsce niczym nie może już zaskoczyć. Czy na pewno ? Czy warto iść na Riabią Skałę ? Co dokładnie o można tam znaleźć? O tym dzisiaj  kilka słów.

Czytaj dalej

W krainie Łemków.

20160623_094712

    W tym roku były nasze pierwsze  wakacje z dzieckiem. Siłą rzeczy musiały więc zejść w trochę niższe góry i przenieść się ze schroniska do bardziej wygodnych warunków. Dlatego czerwiec spędziliśmy w Beskidzie Niskim w małej wiosce Zyndranowa, która stała się naszą bazą wypadową.

   Przywiozłam stamtąd książkę Andrzeja Karczmarzewskiego pt.”Świat Łemków”. Jest to przepięknie wydana książka (właściwie książko-album) na eleganckim, grubym papierze, w twardej oprawie, bogato ilustrowana po prostu prześliczna. Liczy ponad 250 str. (samego tekstu), na oko ponad 200 fotografii, kilkanaście mapek, rysunków i grafik. Wizualnie jest to na pewno jedna z ładniejszych książek o Łemkach jakie widziałam. Bardzo spójna graficznie, pięknie złamana, elegancka pozycja.

Czytaj dalej

Pomóżmy Sebastianowi powracać w góry.

   Borelioza to choroba, której nie życzy się najgorszemu wrogowi. Zwłaszcza taka późno wykryta i oporna na leczenie. Wie o tym dobrze Sebastian Nikiel, który zmaga się z nią od ponad 10 lat. Niech Jego historia da do myślenia, bo każdemu z nas mały, głupi kleszcz może zostawić w organizmie przykrą niespodziankę.

Sebastian Nikiel pochodzi z Bielska Białej. Ma 39 lat. Do 2005r., Jego życie wyglądało normalnie, jak życie większości z nas. Praca, rodzina, dom i ….góry. Jak wygląda teraz? Przeczytajcie cały tekst.

100
Sebastian Nikiel w górach.

Czytaj dalej

Głucho wszędzie, nikt nie woła…czyli kilka zdań o tym, że można przepaść w pół kroku.

 Zdawać by się mogło, że Tatry to nie Himalaje, a człowiek to nie igła w stogu siana i nie może przepaść ot tak w pół kroku zupełnie bez wieści. Nie zostawić po sobie żadnego śladu. Zniknąć jakby nigdy nie istniał.  Po prostu rozpłynąć się w powietrzu. Czy aby na pewno nie może?

pod artykuł
fot. Sebastian Nikiel (www.s-nikiel-mojegory.pl )

   Zimą 1999r. na jednym z najpopularniejszych szlaków w Tatrach, godzinę drogi od schroniska, w bezpiecznym terenie zniknęła kobieta. Ani ratownicy, ani policja nie natrafili na żaden jej ślad. Jak to możliwe? Przeczytajcie całość.

Czytaj dalej